Aranżacja tarasu: Jak stworzyć miejsce, w którym chce się być

提供: TPP問題まとめ
ナビゲーションに移動 検索に移動

Nie zapominaj o detalach. Oświetlenie kuchni to nie tylko blaty i sufit. Wnętrze szafek, zwłaszcza tych głębokich, to czarna dziura dla przedmiotów. Mała listwa LED na czujnik otwarcia w szafce z garnkami to oszczędność nerwów. Podobnie w szufladzie ze sztućcami. Kiedyś instalowałam taką listwę w kuchni znajomej, która ma tylko 6 metrów kwadratowych. Powiedziała później, że to najlepszy wydatek. W tej samej kuchni zamontowaliśmy wersalkę w małym aneksie sypialnianym, bo goście na noc to problem w bloku z lat 70. Dzięki dobremu światłu przestrzeń zyskała na funkcjonalności.

Kolejnym wyzwaniem był kąt jadalniany. Magda uwielbia zapraszać znajomych na wegańskie curry, ale stół na cztery osoby w blokowej kawalerce to abstrakcja. Zdecydowałyśmy się na wersalkę w formie niskiego siedziska pod oknem, która na co dzień służy jako mini sofa, a na imprezy zamienia się w dodatkowe miejsca do siedzenia. Wersalka ma tapicerkę lnianą w kolorze naturalnego beżu, co pasuje do boho lepiej niż welur w tej strefie. Pod nią schowałam dwa wiklinowe kosze na serwetki i sztućce, żeby nie musieć szukać ich w kuchennych szafkach. Stół zrobiłyśmy na wymiar z deski odzyskanej ze starej stodoły - ma 120 cm długości i składane nogi, więc gdy nie jest potrzebny, stoi pod ścianą jako konsola. Nad nim wiszą trzy latarnie z surowego rattanu, które dają miękkie, rozproszone światło.

Największym problemem przy aranżacji tarasu okazało się przechowywanie tekstyliów. Wietrzne dni potrafią zniszczyć nawet najlepsze poduszki, dlatego szukałam mebla, który pomieści wszystko, co miękkie. Rozwiązaniem stało się lozko z pojemnikiem na posciel, które pełni funkcję ławki pod oknem. Zamówiłam je na wymiar, żeby idealnie wypełniło przestrzeń między donicami. W środku trzymam nie tylko koce, ale też buty ogrodowe i narzędzia do roślin. Gdy odwiedzają mnie znajomi z dziećmi, rozkładam je na płasko i kładę materac piankowy o grubości 10 cm, który świetnie amortyzuje skoki małych stóp.

Goście często pytają, jak udało mi się zmieścić tyle książek w tak małym mieszkaniu. Sekret tkwi w tym, że nie trzymam ich wszystkich na widoku. Pod łóżkiem, w pojemniku na pościel, mam te, które już przeczytałam i nie planuję wracać. Na półkach stoją tylko ulubione egzemplarze i nowości. Kanapa z funkcją spania w salonie ma wbudowane szuflady - tam lądują książki kucharskie i poradniki. Mechanizm DL sprawia, że rozkładanie nie przeszkadza w dostępie do tych skrytek. Kiedy kupuję nową powieść, jedna stara musi odejść - taka zasada pomaga utrzymać porządek.

Nie mogło zabraknąć roślin, bo bez nich boho traci duszę. Ale na parapecie w bloku nie wyrośnie palma daktylowa, więc postawiłyśmy na praktyczne gatunki: sansewierię, która znosi przeciągi, i epipremnum, które zwisa z półek. Magda dostała od znajomej starą skrzynkę po jabłkach, którą przerobiłyśmy na pionowy ogródek z ziołami w kuchni - bazylia, mięta i tymianek rosną na parapecie, a zapach miesza się z kadzidłem z palo santo. Rośliny stoją w ceramicznych doniczkach w kolorze terakoty i błękitu, które kontrastują z lnianymi tkaninami. Jedna z doniczek ma odprysk na brzegu, ale tego nie naprawiałyśmy - taki niedoskonały detal pasuje do filozofii boho, gdzie przedmioty mają swoją historię. Każda roślina ma podstawkę, żeby nie zniszczyć dębowej podłogi, bo woda to wróg numer jeden.

Największym wyzwaniem okazało się dla mnie połączenie funkcji sypialni i biblioteki w jednym pokoju. Zamiast osobnych regałów postawiłam na zabudowę wokół łóżka. Półki sięgają od podłogi do sufitu, a na wysokości materaca zrobiłam wnękę na lampkę i telefon. Dzięki temu książki są pod ręką, nie trzeba po nie wstawać. Łóżko z pojemnikiem na pościel pomieściło dodatkowo koce i poduszki, które wcześniej zajmowały miejsce na półkach. Zastanawiałam się nad wersalką z szufladami, ale ostatecznie zostałam przy stelażu listwowym - jest wygodniejszy do spania każdej nocy, a nie tylko okazjonalnie.

Kuchnia to ostatnie miejsce, gdzie spodziewałabym się znaleźć domową biblioteczkę, ale u mnie sprawdza się znakomicie. Nad blatem, między szafkami, zamontowałam wąskie półki na książki kucharskie. Są pod ręką, gdy gotuję, a jednocześnie nie zabierają miejsca na naczynia. Gdy wchodzą goście, zawsze komentują, że to oryginalne rozwiązanie. Prawda jest taka, że w małym metrażu każda wolna ściana to potencjalne miejsce na książki. Nawet wąski korytarz można zagospodarować - wystarczy płytki regał nad drzwiami lub wzdłuż ściany nad cokołem.

Zastanawiałam się długo, czy zamienić starą kanapę na model z funkcją spania z prawdziwego zdarzenia. W końcu zdecydowałam się na tapicerowaną wersję z weluru w kolorze musztardowym - brud się na niej nie rzuca, a książki o ciepłych okładkach pięknie się prezentują. Mechanizm DL okazał się zbawieniem dla moich pleców, bo rozkładanie i składanie zajmuje dosłownie chwilę. Do tego materac piankowy o grubości 16 cm sprawia, że goście nie narzekają na kręgosłup. Jedynym minusem jest to, że pod siedziskiem nie ma miejsca na przechowywanie - stąd wziął się pomysł na łóżko z pojemnikiem w sypialni.